Waluta:

Wyszukaj na stronie

Menu

Zarezerwuj nocleg:

Miejscowość:
Przyjazd:
Wyjazd:
Ilość osób:

Wynajmij samochód w Hiszpanii
Wynajmij hotel w Hiszpanii

Oferty sprzedaży:

Praktycznie nowa willa w otoczeniu pól golfowych Las Colinas Golf
499.000 €
Dwupoziomowy apartament w Playa Flamenca
149.500 €
Dwupoziomowy apartament w Playa Flamenca
COSTA BLANCA PŁD. / Playa Flamenca
Dom na dużej parceli z panoramicznym widokiem na morze w Pinar de Campoverde
370.000 €

 

FACEBOOK HISZPANIA  TWITTER  BLOGER  YOUTUBE

 

 

 

Reklama

FORUM-NIERUCHOMOSCI

Lucas Vazquez de Ayllon

Lucas Vazquez de Ayllon – pierwszy, europejski osadnik USA

Historie i legendy krążące po świecie o podbojach i hiszpańskich kolonizatorach wręcz nie mają końca. W dziejach historii zapisanych jest wiele nazwisk, które utożsamiane są z wielkimi odkryciami i przyczyniły się powstania nowych osad, państw, a także kontynentów. Spośród długiej listy tych najbardziej znanych osobistości, warto wspomnieć także o tych, którzy mimo starań i podjętych działań, dokonali równie interesujących eksploracji, które zostały kontynuowane po ich śmierci.

Do jednych z takich podróżników należał hiszpański odkrywca Lucas Vazquez de Ayllon. Jak wielu twierdzi, niesłusznie pomijany w historycznych podręcznikach, jako pierwszy osadnik europejski w Stanach Zjednoczonych i twórca pierwszej kolonii na terenie dzisiejszej Południowej Karoliny, która niestety nie powiodła się.

Młodzieńczy hart ducha

Lucas Vásquez de Ayllón był synem sędziego Juan Ayllón, szefa bogatej i szlacheckiej rodziny. Młodzieniec wychowywał się w Toledo w Hiszpanii i wykazywał wielki zapał do pracy i kształcenia. Podjął naukę na Uniwersytecie w Salamance i rozwijał swoje zamiłowanie do prawa cywilnego. Lucas oprócz nieugiętego prawa, interesował się przyrodą i marzył o wielkich podróżach. Tym samym propozycja od samego kardynała Jiméneza de Cisnerosa nie przysporzyła mu wielu namysłów i wręcz z „dziką” ochotą postanowił opuścić Toledo i zostać jednym z trzech sędziów sądu najwyższego w Santo Domingo (Hispaniola).

Lucas Vazquez de Ayllon

W 1520 roku Lucas Vázquez Ayllon pojawia się w Meksyku z misją najwyższej wagi. Hernán Cortés, który był w Tenochtitlan korzystając z gościnności azteckiego cesarza Montezumy, rozpętał gniew gubernatora Kuby i jego partnera, Diego Velázqueza, ponieważ prowadził poszukiwania i zamierzał podbić Meksyk, bez wcześniejszej zgody i wyraźnego poinformowania samego króla. Ayllon był bowiem mediatorem w sporze pomiędzy Cortezem, a Diego Velázquezem co zakończyło się fiaskiem dla Velázqueza.

Młody sędzia, wykorzystywał swoją pozycję w handlu nowo odkrytych ziem, głównie perłami i niewolnikami. Był też w stanie zdobyć przychylność niektórych bogatych hiszpańskich urzędników na wyspie, co pozwoliło na budowanie własnego terytorium i majątku. Ayllon wraz z silną hierarchią stawał naprzeciw obronie tubylców, a nawet sam finansował wyprawy na inne wyspy karaibskie w celu zniewolenia tych, którzy stawiali opór przyjęcia chrztu. Zyskując coraz to nowsze zadania, silniejszą pozycję i władzę, był żądny nowych i coraz to ciekawszych zajęć.

Eksploracja na własnych rachunek

Lucas Vásquez de Ayllón będąc sędzią w sporach miał bogate doświadczenie o tym, co można spotkać na nowo odkrytych ziemiach. Dotychczasowe działania jakie prowadził, były już mało satysfakcjonujące, a opowieści emisariuszy o bogactwach i nieograniczonych możliwościach wręcz zachęcały Ayllona do podjęcia nowych, bardziej śmiałych kroków.

Opowieści Francisco Gordillo o podróżach statkiem wzdłuż wybrzeża Florydy, były dla Ayllona wielką inspiracją i motywacją do tego, aby udać się do Hiszpanii z prośbą o pozwolenie na zwiedzanie wybrzeża Chicora, o którym krążyły tak wspaniałe opowieści, a także chrystianizację amerykańskich tubylców. Zgodę uzyskał, a zaraz po powrocie w 1526 roku zaczął prężnie opracowywać plany eksploracji. Wyprawa została sfinansowana przez samego Ayllona. Zorganizował on bowiem potężne statki, które łącznie zabrały 600 ludzi, a także bydło hodowlane.

Załoga dopłynęła do obszaru, który był nazywany Chicora i do strumienia zwanego rzeką Jordan. Dokładna lokalizacja jest niepewna, ale niektórzy historycy umieszczają go na obecnym wybrzeżu Karoliny Południowej. Cały teren był bagnisty, obfitujący w dokuczliwe komary i oczywiście nie nadający się do ustanowienia nowej osady. Dryfując na południe w poszukiwaniu dogodnych warunków, pozostano na terenie, który odkryto i nadano mu nazwę San Miguel de Gualdape.

ODKRYCIA-mapa

„Nowy Świat” Ayllóna

San Miguel de Gualdape miał być początkiem tego, o czym marzył sam Lucas Vásquez de Ayllón. Jako jeden z pierwszych terenów, na który się porwał, mimo niesprzyjających warunków przystąpił do działania. W dość szybkim tempie, a także dzięki pracy niewolników powstały pierwsze domy, kościół, gospody do przechowywania żywności, a także gospodarstwa dla bydła. Podobnie jak w zadziwiającym tempie wznosiły się kolejne budowle, tak nagle na ludność zaczęła spływać okropna plaga.

Cmentarz zaczął zapełniać się ciałami, a ludzie umierali z głodu i nieznanych dotąd chorób. W tym czasie rozpoczęły się także zamieszki, spory polityczne i bunt niewolników, którzy to dołączyli do Indian podczas napadu na kolonię. W rozpadającej się osadzie, Ayllon sam padł ofiarą ciężkiej choroby, w wyniku której niebawem zmarł. Pierwsza kolonia w Ameryce Północnej nie przetrwała nawet 3 miesięcy, a legendy głoszą, że ciało odkrywcy wyrzucono do morza. Spośród 600 ludzi, którzy opuścili Hispaniola powróciło zaledwie 150.

Śmierć Ayllóna oraz brak jakiegokolwiek następcy, dał koniec poszukiwaniom i odkryciom hiszpańskich kolonizatorów w obrębie San Miguel de Gualdape. Lucas nie dotarł bowiem do szlaku, który miał w planach penetrować. Dzieła dokończył bowiem Giovanni da Verrazzano, włoski podróżnik, który żeglując z południa, dotarł aż do Nowej Fundlandii, odkrywając po drodze ujście rzeki Hudson.

Lucas Vásquez de Ayllón bez wątpienia był pionierem wprowadzenia cukru do Nowego Świata i jednym z inicjatorów i inwestorów młynu cukrowego na północnym wybrzeżu Santo Domingo. Przedsiębiorstwa zostały odziedziczone przez jego dzieci. Jak podają fakty, Ayllon miał co najmniej dwoje dzieci, w tym syna, który w 1562 otrzymał wniosek i pozwolenie na założenie kolonii w Chicora, gdzie jego ojciec zawiódł i umarł, ale który sam zmarł zanim mógł wprowadzić swój plan w życie.

Ayllón był niezwykłym człowiekiem, który w pogoni za swoim celem, był w stanie stworzyć kolonię niemal na pustyni. Bogaty, szlachetny, dobrze wykształcony, wprowadził silny kontrast do większości konkwistadorów. Użył swoich własnych środków na sfinansowanie wyprawy, prosząc cesarza tylko o pozwolenie. W pewnym stopniu przypomina on Sir Waltera Raleigha, tyle że on nigdy nie zbliżył się do wybrzeży Karoliny.

Zapraszamy na pozostałe serwisy IBERMAXX

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.

ico zamknij